Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Lock and Key". Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Lock and Key". Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 stycznia 2012

„Zamek i klucz” Sarah Dessen

 Ruby, nastolatka porzucona przez matkę i zdana tylko na siebie, dostaje szansę od losu. Wydaje się, że zamieszkanie w luksusowym domu siostry, piękny pokój, prywatna szkoła oraz modne ciuchy pozwolą jej zostawić za sobą dawne życie i wszelkie troski. Jednak dziewczyna nie dopuszcza nikogo do siebie i nie potrafi nawiązać relacji z siostrą. Do głosu dochodzą mroczne rodzinne sekrety… Tylko Nate, miły chłopak z sąsiedztwa, zdaje się ją rozumieć. Sam również skrywa tajemnicę.

Miałam obawy co do tej pozycji, gdyż wyglądała jak typowa lektura dla nastolatek, które nie liczą na nic więcej niż „Ona kocha jego, ale nie wie, czy on ją kocha, on też, ale jednak się rozstają, ojej, straszne, o, patrz, a jednak do siebie wrócili! Jej!”. Zaintrygowała mnie natomiast okładka (bo choć różowa, to bez obecności całującej się namiętnie pary i niepotrzebnych zdobień), tytuł oraz grubość książki – niby o czym da się pisać przez ponad trzysta stron?! (Pomińmy słynny przypadek Stephenie Meyer i jej „Zmierzchu”). Okazuje się, że jest o czym i to w taki sposób, że przeczytałam książkę w kilka dni, nie mogąc się zupełnie od niej oderwać, a choć minęło sporo czasu, nadal wspominam ją bardzo miło.
Powieść opisywana jest oczami siedemnastoletniej Ruby, którą poznajemy w chwili, gdy po raz pierwszy widzi swoją elegancką sypialnię w domu jej starszej siostry. Powoli cofamy się przeszłość. Okazuje się, że matka rudowłosej Ruby to alkoholiczka, która pracowała dorywczo, miała napady złego humoru (podczas których rzucała naczyniami i zapominała o tym, że są urodziny jej córeczki lub święta Bożego Narodzenia), uciekała przed podatkami, rachunkami czy ludźmi, którzy pragnęli sprawdzić, co się dzieje, a jej najmłodsza pociecha to wszystko tolerowała i pomagała poprzez podwożenie do pracy czy tłumaczenie. Pewnego dnia matka znika, zostawiając ją samą z kluczem od domu, który zawiesiła sobie na szyi jak wisiorek oraz długami. Wówczas dziewczynie pomaga pomoc społeczna i wracamy do punktu wyjścia. Sarah pokazuje nam dwa różne punkty widzenia na tę samą sytuację, dzięki czemu nabiera ona szczegółów i wreszcie wiemy, jaka jest prawda.
Na pewno nie tego się spodziewałam, gdy po nią sięgałam, bo różni się od większości książek o podobnym schemacie (w każdym razie takim, jaki się na pierwszy rzut oka wydaje, bo nie jest to do końca romans, raczej obyczajowa opowieść dla młodzieży). Nie inaczej jest z główną bohaterką. To dziewczyna inteligentna, trzymająca się na uboczu dla własnego bezpieczeństwa, twarda, odpowiedzialna, zamknięta w sobie, znająca chyba wszystkie wybiegi oraz najgorsze sztuczki, które poznała nim na dobre weszła w świat dorosłych. Podziwiam ją za to, że się nie poddaje, stara się utrzymać na powierzchni, być kimś lepszym – lepszym od jej matki. Jednocześnie ogromnie jej współczuję, gdyż wiele z planów, które sobie usnuła, nie ma prawa się ziścić przez to, gdzie się urodziła.