Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Videograf II. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Videograf II. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 stycznia 2012

„Perła Szanghaju” Antoni Marczyński

 „Perła Szanghaju? O, słyszałam o tym. Czekaj, napisał to Antoni Marczyński? Czy on czasem nie tworzył kryminałów?” - wielu mogło tak pomyśleć. A nawet klasnąć w dłonie, dowiedziawszy się o wznowieniu głośnej powieści przez wydawnictwo Videograf II. Ja natomiast stwierdziłam, że polski kryminał, zwłaszcza przedwojenny, może okazać się niezapomnianą podróżą w głąb ojczyzny, ale także innych zakątków świata. Żywiłam nadzieję na akcję, humor i klimat rodem z filmów o Jamesie Bondzie czy Indianie Jonesie. Niestety, najwyraźniej zbyt wielką.
Już od pierwszej linijki zostajemy wciągnięci w wir przygód, które są udziałem pewnej ślicznej Niemki i towarzyszącego jej literata z Polski. Wszystkie kłopoty, które spadają na tę dwójkę, wiążą się z wujem panny, mieszkającym w odległej Azji, a do którego Lotte przybywa.


Myślę, że tyle informacji powinno być podane na tylnej okładce. Tymczasem znajduje się tam niemal pełny opis historii, co skutecznie zmniejsza poziom zainteresowania czytelnika pozycją. Nie oznacza to jednak, że sama fabuła nie jest zajmująca – wprost przeciwnie. Ale było tak tylko w niektórych momentach, kiedy nagle coś się ruszało i człowiek niemal z wypiekami na twarzy przewracał strony. W pozostałych z półprzymkniętymi powiekami wzdychałam, patrząc ile jeszcze mi do końca zostało, omijając szerokim łukiem rozwlekłe, choć piękne opisy przyrody, mimo że z reguły bardzo mnie pociągają. Tutaj, nawet jeśli zaznaczono, że to książka przede wszystkim podróżnicza i ma obfitować w opisy kultur, zjawisk, budowli itp., to jakoś nie zainteresowała mnie na tym polu. Tym bardziej, że panuje opinia, jakoby to konkretne dzieło było przede wszystkim kryminałem. A skoro tak, to wymagam, aby mnie czymś zainteresowało, czymś nietuzinkowym, porwało i nie wypuściło.

„Niebieski ptak” Piotr Wojasz

Teraz, patrząc na śliczną okładkę powieści napisanej przez Piotra Wojasza, dochodzę do wniosku, że w przypadku niektórych książek trzeba poczekać z wydawaniem opinii. Mój błąd, przyznaję. Bowiem nim na dobre ochłonęłam, napisałam wręcz wzniosły hymn na cześć „Niebieskiego ptaka” autorstwa wyżej wymienionego pana. Możesz się domyślić, że teraz moja opinia nieco odbiega od tej sprzed kilku miesięcy.

"Niebieski ptak" to pełne pikanterii i rubasznego humoru wspomnienia cinkciarza, po mistrzowsku oddające absurdy peerelowskiej rzeczywistości lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Niepozbawiona sentymentu podróż autora w przeszłość jest przesycona gęstą atmosferą hotelowych barów, podejrzanych biznesów prowadzonych na obrzeżach prawa, szybkich romansów. Mnóstwo tu opisów miłosnych podbojów i nocnego życia w luksusowych kurortach tamtych lat, przez co powieść nawiązuje klimatem do kultowych filmów współczesnego polskiego kina, np. "Wielki Szu" czy "Sztos"

Jak najbardziej zgadzam się z opisem wydawnictwa, jednakże nie byłabym taka pewna, czy jest to plus powieści. Ciężko też ją ocenić w pełni obiektywnie, gdyż ma na to wpływ wiele czynników m. in. to, że jestem kobietą, a co za tym idzie – razi mnie podejście bohatera, a zarazem autora książki do kobiet, uważając je zwyczajnie za „zaliczone”, które obserwuje, by ocenić, czy są na tyle atrakcyjne fizycznie, by poświęcić im swój cenny czas. Przy tym uważa płeć piękną (z nielicznymi wyjątkami) za idiotki.