Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 marca 2012

„Gra anioła” Carlos Ruiz Zafón

 
Kiedyś ujrzę to miejsce”, obiecuję sobie w duchu. Z lotu ptaka ogarnę wzrokiem całą przestrzeń, w wyobraźni zasnutą mgłami pomalowanymi beżami, szarościami, spopielonymi brązami. Już w głowie tworzy się sieć mniejszych i większych uliczek, tras, placów, głośnych kawiarń, rozrywkowych barów ożywających nocą, kamieniczek tętniących echem dawnych rozmów, wydarzeń, sporów, śmiechów i tańców, tańców, tańców do utraty tchu. Sieć składająca się na mapę urokliwego zakątka – Barcelony.
Nazwa jest melodyjna, ma coś w sobie romantycznego, jakiś rytm i czar. A przecież ciasne uliczki wychodzą na pełne przepychu place, panie w zwiewnych szalach ocierają się o biedaków, zaś dookoła szemrane sprawy... Barcelona jest pełna majestatu, lecz również pełna sprzeczności, a przynajmniej została tak ukazana w powieści Carlosa Ruiz Zafóna pt: „Gra anioła”.
Dzięki narratorowi, żyjącemu w latach dwudziestych pisarzowi Davidowi Martinie, dowiadujemy się o tajemniczej ofercie napisania książki: „(...) jakiej jeszcze nie było, w zamian za fortunę i, być może, coś więcej...”*

(Zdjęcie ze strony głównej "Gry Anioła)

piątek, 27 stycznia 2012

„Wyspa zapomnienia” Dennis Lehane

 Zimna wojna. Szpital Ashecliffe, w którym osadzeni są psychicznie chorzy przestępcy, wznosi się posępnie na odludnej wyspie u wybrzeży Ameryki. Niewielu przyjezdnych kiedykolwiek postawiło tam stopę, pacjenci zaś prawie nigdy stamtąd nie wracają. Kiedy więc szeryfowie Teddy Daniels i Chuck Aule przybywaj  na wyspę, by przeprowadzić śledztwo, modlą się w duchu, by ich pobyt nie potrwał długo…

Z reguły mam do czynienia z romansami, obyczajówkami, dramatami czy ewentualnie powieściami przygodowymi i nie rzadko z nutką komedii. Z racji tego, ze ekranizacja dzieła Dennisa Lehane’a miała w tym roku wejść na ekrany kin (znaczy się, w dwa tysiące dziesiątym, gdyż właśnie wtedy miałam styczność z ową pozycją) postanowiłam przyjrzeć się jej z bliska. Ani przez moment nie zawahałam się, gdy ujrzałam mroczną mini-okładkę oraz opis z tyłu książki, który mówi: „Nawet najbardziej przenikliwy wielbiciel thrillerów do ostatniej strony będzie zadawał sobie pytania”. Ja wielbicielką, jak już wspomniałam, tego gatunku nie jestem i to była moja pierwsza próba, dlatego oczekiwałam, że słowa są grubo przesadzone. Na szczęście, bardzo się myliłam.