Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura fińska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura fińska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 stycznia 2012

„Trylogia Strażnicy Sampo, część I: Miecz” Timo Parvela + wyjaśnienia

Sampo to róg obfitości, zapewniający bogactwa znajdujące się w morzu, w ziemi oraz wszelką roślinność. Wzmianka o nim pojawiła się po raz pierwszy w starej legendzie fińskiej, opowiadającej o początkach świata, czyli w „Kalaveli”. Pytanie tylko, czy to wszystko ma coś wspólnego z recenzją książki, którą mam zamiar przedstawić?
Okazuje się, że tak i to całkiem wiele. Bowiem trylogia, której pierwszy tom mam już za sobą, ukazuje współczesną Finlandię, a dokładniej zmagania trójki młodych ludzi, którzy są zmuszeni zapobiec scaleniu w jedno Sampo – a musicie wiedzieć, że został on wcześniej rozbity na kawałki, które zapewniły bogactwo na różnych miejscach naszej planety. Całkiem sprawiedliwie, prawda? Tymczasem ktoś uparcie dąży do odnalezienie ostatnich odłamków, nie zważając na to, jaki ma to skutek na klimat i że wielu ludzi może umrzeć. Czas płynie nieubłaganie...

piątek, 27 stycznia 2012

„Wirus Ebola w Helsinkach" Taavi Soininvaara

Skandynawska literatura dotąd kojarzyła mi się z nie najlepszymi romansami, bardzo często osadzonymi w epokach, w których ludzie Północy mogli pochwalić się dużymi łupami wojennymi. Nauczyłam się, że mieszkańcy tamtych dość zimnych rejonów są obdarzeni iście gorącą krwią, z którą mogą konkurować Włosi czy Francuzi.
Nie tak dawno rynek zaczęły podbijać kryminały. Cały świat oszalał na punkcie trylogii Larssona. A co za tym idzie, również za innymi książkami z tego gatunku i z tej części świata.
Byłam bardzo ciekawa, w czym tkwi sekret popularności ich literatury, przesiąkniętej na wskroś chłodem i melancholią. Nie dowiedziałam się tego od koleżanek, które powiedziały, że powieści chociażby szwedzkie są najlepsze, bo... nie są amerykańskie i że każdy wie, czemu. Postanowiłam zakasać rękawy i wysnuć własne wnioski. Więc gdy dowiedziała się o książce „Wirus Ebola w Helsinkach”, z chęcią zaczęłam przewracać kartki.