Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2005 rok. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2005 rok. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 stycznia 2012

„Wierność w stereo” Nick Hornby

Gdybym napisała tę recenzję wczoraj, brzmiałaby zupełnie inaczej. Na szczęście, około dziesiątej wieczorem zaczęłam przeglądam książkę Nicka Hornby'ego, nie dowierzając, że autor „Był sobie chłopiec” (co prawda, oglądałam tylko ekranizację, ale scenariusz nie wziął się z powietrza, prawda?), którego pięć filmów zekranizowano, wiele esejów wydano również w Polsce i także był recenzentem, mógł zrobić mi taką krzywdę. Początkowo przeglądałam książkę o wdzięcznym tytule: „Wierność w stereo” wyłącznie ze względu na ogromną ilość muzyki, bo ten człowiek (i bohater) ma wręcz obsesję na jej punkcie. Nim zdążyłam zauważyć, zamiast notować kolejny tytuł bądź osobowość, wczytywałam się w nieco skomplikowany monolog narratora.
Jest nim trzydziestopięcioletni Robert Fleming, właściciel podupadającego sklepu muzycznego, bez żony, dzieci czy prawdziwych przyjaciół. Wszystko to zagubił gdzieś między latami sześćdziesiątymi a dziewięćdziesiątymi. Zgorzkniały, wraca wspomnieniami do swoich byłych i zadaje sobie niebanalne pytania: czy warto żyć w maleńkim mieszkaniu w otoczeniu płyt i kompaktów, czy raczej powinno się założyć rodzinę, zyskać przyjaciół i pomyśleć o prawdziwej pracy; czy warto przyjaźnić się z kimś, kto ma mniejszą kolekcję płyt od nas i słucha tandetnej muzyki? I co tak naprawdę się liczy w życiu?